1. Pisanie jest formą samorozwoju
Naprawdę wierzę w to, że pisanie nas zmienia, a na pewno pozwala nam odkryć bardziej prawdziwych siebie. Nawet pisanie zdawałoby się zwykłych artykułów na blog sprawia, że mierzymy się ze słowami, w które chcemy ubrać nasze myśli. A konieczność wyboru słów i zbudowania z nich konkretnych zdań i akapitów sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad tym, co jest dla nas ważne. Jesteśmy bliżej siebie, swoich poglądów i dzięki temu lepiej poznajemy siebie.
2. Procesu twórczego nie można poganiać!
W tym roku obserwowałam programy typu „Napisz szybko książkę”. Gdy spotykam takie podejście, czuję wewnętrzny sprzeciw, bo uważam, że jest krzywdzące dla osób, które są gotowe w nie uwierzyć.
Pośpiech nie służy pisaniu. Proces twórczy nie lubi poganiania i woli toczyć się we własnym tempie. Za pośpiechem stoi bylejakość. To, co kończysz pisać, na ogół jest pierwszą, roboczą wersją, która wymaga dodatkowej obróbki, doszlifowania.
Zbyt szybkie napisanie i wydanie książki mogą przynieść Ci więcej szkody niż pożytku.
3. Nikt niczego nie zrobi ani za mnie, ani za Ciebie
Tylko ja jestem w stanie napisać swoją książkę. Tylko Ty napiszesz swoją książkę. Tylko ja i Ty możemy zacząć proces wydawniczy, proces docierania do czytelników. Uwierz mi: nie pojawi się nagle ktoś, kto zrobi to za Ciebie. Ale gdy zaczniesz działać, pojawią się możliwości.
W ostatnich miesiącach często się z tym spotykałam. Gdy podjęłam mocną decyzję, że chcę wydać „Raj na kredyt”, dowiedziałam się, że moja znajoma uruchamia studio wydawnicze. Gdy powiedziałam głośno, że chcę być znaną autorką, pojawiła się okazja wystąpienia w telewizji. Ale to ja podjęłam decyzję, to ja napisałam do TV, to ja zaczęłam omawiać zasady wydania książki.
Oczywiście warto korzystać z różnych form pomocy – coachingu, mentoringu i innych (sama w tej chwili jestem w trakcie procesu coachingowego, który potrwa pół roku). Zamiast szukać wiedzy na własną rękę, kieruję się do osób, które mi pomogą. Ale wiem, że to ja mam wykonać pierwszy krok – np. zapisać się na coaching.
4. Konkurencja jest dobra
Naprawdę. Konkurencja może motywować Cię do działania. Może też sprawić, że zatrzymasz się i zaczniesz się zastanawiać, co Cię wyróżnia.
Moja konkurencja pomogła mi podjąć decyzję, że nadal chcę prowadzić kursy pisania. Dzięki niej poczułam, jak ważne są dla mnie moja działalność i to, co do tej pory osiągnęłam. Moja konkurencja sprawiła, że mocniej niż kiedykolwiek poczułam, że pisanie jest procesem twórczym, a procesu twórczego nie można poganiać.
5. Ważna jest wolność, tzn. nie ma metody idealnej dla każdego
Technik, podpowiedzi typu „jak pisać”, „jak planować fabułę” znajdziecie wiele. Jedni autorzy będą uważali, że przed rozpoczęciem pisania wszystko warto zaplanować. I nawet pokażą Ci konkretną metodę opracowania planu powieści. Inni będą przeciwni planowaniu, bo uznają, że spontaniczność jest najważniejsza.
Co ja Ci powiem? Sprawdzaj i testuj, aby dobrać metodę najlepszą dla siebie. Dopasowuj do siebie konkretne techniki. Jeśli czujesz, że jakiś sposób Cię blokuje – odrzuć go i/lub zastąp podejściem, które Cię otwiera.
6. Pozytywne wsparcie przynosi więcej korzyści niż wytykanie błędów
Odkąd prowadzę kursy pisania, stosuję metodę „bez krytykowania”. I wiesz co? Sprawdza się! Pochwała uskrzydla autora.. Pisze on więcej, z czasem coraz lepiej. Jasne, ważne są podpowiedzi dotyczące aspektów, nad którymi warto popracować. Ważne są ćwiczenia typu „napisz to jeszcze raz, tylko inaczej”, pod warunkiem że wiążą się z pełną akceptacją pierwszej wersji tekstu, która (jako pierwsza wersja) ma prawo być niedoskonała.
Dlaczego jeszcze wierzę w zasadę bez krytykowania?
Przychodzą do mnie osoby, które brały udział w innych kursach. Zdarza się, że spotkała je tak ostra krytyka, tak ostra ocena tekstów, że w efekcie są zblokowane i pozbawione wiary w to, że mogą – i potrafią – pisać.
Dlatego stosowałam, stosuję i będę stosować metodę „bez krytykowania”.
7. Pisanie zaczyna się w głowie
Wierzę i obserwuję, że pisanie zaczyna się w głowie. Zaczyna się od stworzenia wewnętrznej przestrzeni na pisanie, czyli mentalnego przygotowania. Zaczyna się od przełamania blokad i zbudowania wiary w to, że mogę, że mam prawo, że się uda.
Co z tego, że potrafię pisać, jeśli nie wierzę w swoje możliwości? Co z tego, że napisałam dobrą książkę, jeśli nie wierzę, że mogę ją wydać? Co z tego, że mam lekkie pióro, jeśli przed uruchomieniem bloga powstrzymuje mnie strach przed krytyką? Co z tego, że zaczynam pisać, skoro nigdy nie kończę, bo każde zdanie poprawiam w nieskończoność?
A z jakich punktów składa się Twoje pisarskie credo?

